Oznakowanie ścieżek rowerowych widziane przy skrzyżowaniu dróg w Koceranach k. Grójca prowadzących do Wysoczyna k. Grójca, Michrowa k. Tarczyna i Kolonii-Jurki k. Grójca - szlak główny czerwony Krainy Jeziorki

Rajd rowerowy samotny: Jeziórka – DW nr 722

Witajcie!

W kolejnej relacji opiszę dalszy ciąg odcinka czerwonej, głównej trasy Krainy Jeziorki, który także przejechałem samotnie, a co coraz rzadziej mi się zdarza z uwagi na częstsze przejażdżki w towarzystwie :).

Odcinek ten wiedzie od wsi Jeziórka aż do skrzyżowania trasy z drogą nr 722 Grójec-Piaseczno.

Wyjazd zrobiłem 13 września 2014 roku, kiedy było jeszcze ciepło i słonecznie. Dojechałem najkrótszą drogą przez Natalin z Grójca do Sadkowa Szlacheckiego i tam wybrałem poznaną przeze mnie alternatywną trasę dotarcia do Jeziórki w trochę inny sposób niż wiedzie żółta trasa.

Zaraz za Sadkowem w kierunku Uleńca należy skręcić w lewo i pojechać na tereny żwirowni.

Po minięciu wykopów jedzie się prawie cały czas z górki i mija tereny porośnięte drzewami iglastymi i powietrze o prawdziwie leśnym zapachu.

Bardzo mi się tam spodobało z uwagi na ten specyficzny krajobraz niedaleko wsi, do której zmierzałem. Po niewielkim odcinku na horyzoncie po lewej stronie był już widoczny kościół, a przed samym wyjechaniem w centrum Jeziórki trzeba było przejechać drogą, która była mocno zacieniona mimo środka dnia od rosnących po obu stronach drzew.

Kiedy wyjechałem na jezdnię, to od razu skierowałem się w prawo w miejsce, gdzie został postawiony znak wskazujący trasy Krainy Jeziorki wraz z całą jej mapą.

Poprzednio pojechałem w lewo przez most, ale okazało się to niewłaściwym kierunkiem. Prawidłowym jest skręcenie w prawo na wąską jezdnię w stronę Obórek, tak jak wskazuje znak.

Droga przebiegała pomiędzy łąkami i ogrodzonymi sadami, a po lewej stronie wiła się rzeka Jeziorka porośnięta po obu stronach drzewami.

Dojechałem tą drogą do Przęsławic, na co sugerowały liczniej spotykane tam zabudowania.

W samych Przęsławicach przy trasie numer 50 sfotograłowałem tutejszy młyn, a także przepływającą pod mostem rzekę.

Wróciłem się potem do skrzyżowania dróg, od którego przed chwilą przyjechałem i po przekroczeniu kawałek w lewo głównej drogi na Mszczonów pojechałem w prawo w kierunku Koceran. W tym miejscu proszę wszystkich miłośników rowerowego szaleństwa o zachowanie szczególnej ostrożności z uwagi na brak sygnalizacji świetlnej i dość duże natężenie ruchu.

Pojechałem dalej asfaltową drogą o niskiej jakości, ale jakiś kilometr lub dwa zjechałem w lewo w piaszczystą drogę w kierunku Kolonii Jurki.

Po prawej stronie rozciągało się pole o dużej powierzchni porośnięte zieloną trawą, a tuż obok niego znajdowała się niewielka, ale bardzo fajna sadzawka.

Szerokie widoki o dużym zasięgu z uwagi na brak przeszkód przy samej drodze.

Kawałek potem wreszcie spotkałem drzewa przy drodze, ale tylko pojedyncze. Za nimi znajdowały się łąki, a za łąkami już rósł sobie gęsty, właściwy las. Bardzo pięknie tam było.

Tu na zdjęciach widać, że słupki i nawierzchnia wskazywały na przewidywaną w niedalekiej przyszłości budowę drogi.

Dojeżdżając do skrzyżowania pojechałem prosto do Koceran, natomiast w prawo można było dojechać do Kolonii Jurki.

Po pokonaniu zasadniczo bardziej leśnych terenów wyjechałem na dziko rosnące łąki i gdzieniegdzie występujące sady.

Po pokonaniu zasadniczo bardziej leśnych terenów wyjechałem na dziko rosnące łąki i gdzieniegdzie występujące sady.

Nawierzchnia zamieniła się w bardziej piaszczystą i w niektórych miejscach była trudniejsza do pokonania.

Po uporaniu się z nią dojechałem wreszcie do lepszej lepszej położonej między ogrodzonym sadem i lasem.

Po niedługim czasie moim oczom ukazał się ogrodzony prywatny staw, po którym pływały sobie kaczki. Jedna z nich bardzo śmiesznie wysunęła dziób do góry chwaląc się swoją długaśną szyją :).

Tuż przy stawie piaszczysta droga ulegała rozwidleniu. Trasa czerwona biegła w lewo, natomiast znak w prawo pokazywał drogę na teren rezerwatu Łęgacz nad Jeziorką. Nie mogłem sobie odmówić zwiedzenia tych terenów i postanowiłem zjechać trochę z trasy, więc odbiłem w prawo.

Po kilkuset metrach wjechałem już w gęsto porośnięty las. Od razu zrobiło się ciemniej i chłodniej.

Co jakiś czas mijałem tu zbieraczy grzybów. Początkowo pojechałem prosto i jak dojeżdżałem do końca ściany lasu po prawej stronie, to nagle przede mną zerwał się jakiś ciekawy ptak i z krzykiem odleciał w prawo wzdłuż drogi biegnącej w tym samym kierunku.

Popatrzyłem i pojechałem dalej. Zaraz za lasem zaczynał się sad z młodymi sadzonkami drzewek owocowych. Postanowiłem wrócić i skręcić w centrum rezerwatu w jedną z dróg.

Po dojechaniu do skrzyżowania ominąłem szlaban i początkowo przejechałem jakieś pole o długości około 400 metrów i wjechałem ponownie w las.

Droga bardzo mi się spodobała. Była dość dobra i szeroka jak na takie tereny. Potem zaczęła przebiegać wśród gęsto rosnących krzewów po obu stronach. Musiałem trochę uważać z powodu wystających gałęzi od czasu do czasu.

Po minięciu ciekawej przeprawy znowu wyjechałem na niewielką ogrodzoną łąkę, aby za kawałek dalej znów zagłębić się w las.

Ciekawa leśna dróżka, czasami zaopatrzona w przeszkody typu wystające korzenie drzew.

Na zakręcie drogi po lewej stronie można było zauważyć niewielkie bagienko.

Tuż za nim spotkałem kolejny szlaban, a za nim kolejne skrzyżowanie. W prawo można było wjechać na nisko położony teren z ciekawie wyglądającymi drzewami na zboczach, a w lewo już nie sprawdzałem. Wróciłem się tą samą drogą na skrzyżowanie, na którym odbiłem.

Minąwszy stawik z kaczkami wjechałem na most nad Jeziorką, która pięknie wyglądała po obu stronach.

Po zrobieniu zdjęć skierowałem się drogą na wprost o trudnym, piaszczystym podłożu. Droga ta znajdowała się pomiędzy dość dużymi stawami, na którym żerowały ptaki wodne. Co jakiś czas przefruwały mi nad głową, co pozwalało mi na zrobienie paru zdjęć. Niestety, nie przelatywały na tyle blisko, aby te zdjęcia były bardziej szczegółowe.

Bardzo ciekawe miejsce i planuję tu wrócić w następnym sezonie w celu zrobienia unikalnych zdjęć występujących tu ptaków.

Zaraz za tymi stawami znajdowało się następne w kolejności warte zapamiętania. Po obu stronach drogi znajdowało się bagno i sprawiało to niesamowite wrażenie, że droga miałaby się za chwilę w nim zapaść. Na szczęście to było tylko wrażenie i zainteresowałem się występującymi tam motylami o bardzo ładnej kolorystyce.

Kiedy uwieczniłem piękne stworzenia na cyfrowej kliszy aparatu, ruszyłem dalej i niedaleko tego miejsca znajdowała się drewniana wiata wraz z mapą Krainy Jeziorki.

I w tym miejscu dojechałem do następnego skrzyżowania. W lewo można było dojechać do Tarczyna i Prac Dużych, lecz ja pojechałem w prawo, ponieważ tam prowadziła czerwona trasa.

Ponownie spotkałem te same stawy, tylko że z innej strony. Szkoda, jak się później okazało, spuszczana jest z niej woda. Zmusza to występujące tu ptaki do szukania nowych mokradeł.

W momencie, kiedy wjechałem na te tereny, żerujące w tych wodach ptaki wykazały się dość dużą czujnością i już z daleka pofrunęły sobie na pobliskie drzewo nie pozwalając mi się bardziej zbliżyć. Ale ja już zapamiętałem ich strategię i będę wiedział na przyszłość, aby nie dać się im szybko zauważyć i zrobię im wreszcie bliższe zdjęcia :).

Znajdowałem się już na terenach Koceran i witały mnie wiejskie widoki. Pewien mały piesek z nieufnością witał nowego przybysza w jego rejonach.

We wsi Wysoczyn na pewnym gospodarstwie odpoczywała sobie świnka, ale z podejrzliwością na mnie spoglądała nie ufając mi za bardzo :). Z jej wodopoju korzystała także sroka, ale nie udało mi się zrobić jej zdjęcia, ponieważ zdążyła uciec na pobliskie drzewo. Dziś nie miałem jakoś szczęścia do fotografowania ptaków :).

W samym Wysoczynie znajdowało się kilka domów, a obok nich na przemian małe zagajniki lub pola.

Przejeżdżając dalej drogą wiodącą obok lasu dojechałem do Głuchowa. Tu niestety muszę skrytykować bardzo słabe oznakowanie trasy Krainy Jeziorki. Nauczony już wcześniejszą czujnością nad tematem błądzenia uważnie śledziłem mapę i szukałem znaku na drzewach. Po pewnym czasie znalazłem, ale powinien on być lepiej widoczny. Bardzo łatwo pojechać jest prosto do skrzyżowania z krajową siódemką, natomiast nie każdy może zauważyć, że należy skręcić w prawo w kamienistą drogę w dół.

Przebiegała ona wąską ścieżką pośród ciasno postawionych budynków, aż prawie do samego zalewu.

Na nim samym wypatrzyłem łabędzie i pokonując gęste zarośla powoli zbliżyłem się do nich w celu zrobienia zdjęć.

Te piękne ptaki z wdziękiem pływały sobie po wodzie ukazując swoje piękno. I przy okazji udało mi się wreszcie zrobić zdjęcie pewnemu gatunkowi ważki.

Po zrobieniu fotek ruszyłem dalej. Dojechałem do wiaduktu, pod którym należy przejechać, aby właściwie podążyć dalej czerwoną trasą.

W tym miejscu powinien interesować mnie kierunek w prawo, czyli do Kośmina. Pojechałem wzdłuż krajowej siódemki lokalną drogą, aby za około 1 kilometr skręcić w lewo, a zaraz potem w prawo do Kośmina.

W tej drodze nie ma już wiele do zobaczenia, więc nabrałem dużej prędkości, aby przejechać w miarę sprawnie ten odcinek.

Minąłem po prawej stronie opustoszałe budynki epatujące swoją złą energią. Nie wiem czemu, ale źle się tam czułem i szybko stamtąd odjechałem :).

Z dużą prędkością dotarłem do znanego już niejednemu rowerzyście uczestniczącemu w rajdach WGR-u skrzyżowania. W prawo dojedziemy do okolic wsi Szczęsna, a w lewo do Kośmina. Oczywiście, wybrałem to drugie.

Przejechałem przez tą wieś oraz miejsce częstych postojów rajdów z mojego miasta :).

Dotarłem do skrzyżowania z drogą nr 722 do Piaseczna i tym sposobem zakończyłem tego dnia dokumentowanie następnego odcinka głównej trasy Krainy Jeziorki. Na skrzyżowaniu widać po lewej zakręt w prawo i ten będzie mnie interesował przy następnej relacji głównej trasy rejonów przepięknej rzeczki.

Na tym etapie zakończyłem swoją przejażdżkę i drogą 722 wróciłem sprawnie do Grójca.

Zachęcam do obserwowania mojego bloga i czytania następnych relacji oraz artykułów.

lukenkuken