Postój rowerzystów na mostku nad Jeziorką na rajdzie rowerowym zorganizowanym przez stowarzyszenie WGR

Rajd rowerowy WGR 26 kwietnia 2015: Grójec – Kawęczyn – Grójec

Witajcie na relacji z pierwszego rajdu w 2015 roku. Miał on się odbyć 19 kwietnia, ale z uwagi na niesprzyjające warunki pogodowe został przełożony na 26 kwietnia. Tradycyjnie o godzinie 10 zebraliśmy się wszyscy na rynku.

Przyszło około 50 osób! BRAWO! Pogoda była pochmurna, z nieba czasami spadały drobne krople deszczu, ale mimo tego przyszło bardzo dużo osób. Wśród nich byli także Ci najmłodsi :).

Po wysłuchaniu krótkiej przemowy Sławka – naszego skarbnika, ruszyliśmy do Kawęczyna do miejsca pod nazwą “Łowisko pod Dębową Beczką”. Tam miała na nas czekać gorąca kiełbasa i coś do picia. Była także zapowiedziana niespodzianka, ale to dopiero na miejscu. Ruszyliśmy wszyscy razem pierwszy raz w tym sezonie ścieżką rowerową wzdłuż ulicy Armii Krajowej.

Potem skręciliśmy w prawo i skierowaliśmy się w stronę drogi do Piaseczna. Tam ją przecięliśmy dbając równocześnie o bezpieczeństwo naszych rajdowców.

Niedługo potem skręciliśmy w lewo z drogi asfaltowej na gruntową i po pewnym odcinku zrobiliśmy sobie postój na mostku nad Jeziorką.

Z powodu drobnej awarii trzeba było usprawnić rower jednej z dziewczynek, więc kilkoro z nas zostało asekurując tyły. Po drobnej naprawie pojechaliśmy dalej chcąc dołączyć do peletonu.

Kawałek dalej trzeba było znowu przeciąć wspomnianą wyżej główną jezdnię. Jadąc dalej prosto po minięciu kapliczki skręciliśmy w lewo, a dalej obok koników należało skręcić w prawo w dość piaszczystą drogą przez las. Jechać było po nim dość ciężko, więc niewielki odcinek pokonaliśmy pieszo dla urozmaicenia wycieczki.

Po małych przygodach dojechaliśmy na miejsce. Tutaj można było usiąść w szerokich ławkach i odpocząć. Można było zamówić gorącą herbatkę, kiełbasę na gorąco i frytki.

Była także niespodzianka: ufundowane stroje przez jeden z banków. Były różne rozmiary, więc każdy mógł coś dopasować dla siebie.

Później po najedzeniu się można było pozwiedzać okolicę.

Po około godzinie czy dwóch wsiedliśmy na rowery i weseli sprawnie wróciliśmy do Grójca przez Lesznowolę i Szczęsną (wcześniej żegnając się z patrzącym smutno z powodu naszego odjazdu kucykiem 🙂 ).

Nikt nie zaprzeczy chyba, że było fajnie :). Następny rajd już niebawem, już 10 maja…

Pozdrawiam

lukenkuken